Eksmisja do konteneru

Decyzja już zapadła, miasto nie będzie budować kolejnych bloków socjalnych. Najbardziej kłopotliwi dłużnicy z wyrokiem o eksmisję zostaną przesiedleni do kontenerów, prawdopodobnie jeszcze w tym roku.

W Białymstoku niemal 800 zadłużonych rodzin ma wyroki eksmisyjne: albo na bruk (z prawem do czasowego lokalu zastępczego), albo z prawem do lokalu socjalnego. Tyle tylko, że miasto, które ma ustawowy obowiązek zapewnienia lokum eksmitowanym, nie ma lokali. Ostatni budynek socjalny z 75 mieszkaniami oddano w 2006 roku.

Większość osób z wyrokami zajmuje mieszkania spółdzielcze. Spółdzielnie są wobec nich bezradne: gdy miasto nie da lokalu, nie mogą pozbyć się lokatora z wyrokiem eksmisyjnym. Choćby nawet demolował mieszkanie.

A gminie brakuje działek i pieniędzy, by budować nowe budynki. Dlatego sięgnięto po tańsze rozwiązanie.

- Nie będziemy już w Białymstoku budować bloków socjalnych podobnych do tych przy ul. Dojnowskiej czy baraków przy Barszczańskiej. Podjęliśmy już działania, by wprowadzić do miasta kontenery mieszkalne. Jesteśmy po konsultacjach z gminami, w których wprowadzono takie rozwiązanie, zebraliśmy opinie użytkowników i spółdzielni mieszkaniowych - tłumaczy Michał Wierzbicki, zastępca prezydenta odpowiedzialny za gospodarkę gminnymi nieruchomościami.

- Takie rozwiązania z powodzeniem funkcjonują już w wielu gminach. Między innymi w Mikołowie, Gorlicach, Żywcu, Głogowie Małopolskim, Goleniowicach, Sławkowie, Wilanowicach czy Nowym Targu - wylicza Andrzej Ostrowski, dyrektor Zarządu Mienia Komunalnego.

Kontenery będą podobne do tych, które widuje się na budowach. Mają zaledwie 15 metrów kwadratowych. To jeden pokój, aneks kuchenny i niewielka toaleta. Zgodnie z przepisami, w mieszkaniach socjalnych na jednego członka rodziny musi przypadać nie mniej niż 5 mkw., osoba samotna ma mieć co najmniej 10 mkw.

- Problem jest oczywiście bardzo trudny. Na dobrą sprawę nie poradzono sobie z nim w żadnym z polskich miast, ale nie chcemy go maskować. Nie możemy jeszcze wskazać konkretnych lokalizacji na kontenery, ale na pewno nie będą to miejsca w centrum czy w pobliżu zabudowy mieszkaniowej. Nie chcemy tworzyć getta, ale to jedyne możliwe rozwiązanie. Trzeba je tylko wprowadzić w przemyślany sposób - podkreśla Wierzbicki.

Kontenery mają sfinansować miasto i spółdzielnie. Za jeden, kupiony przez spółdzielnię, miasto postawi drugi, oczywiście na swojej działce. Spółdzielnie są takim układem usatysfakcjonowane.

- Miasto przekazało nam propozycję cen takich baraków. Chcemy zamówić dwa: jeden trzy-, drugi dwuosobowy. Miasto dołoży dwa kolejne, więc za 50 tys. zł będziemy mieli cztery kontenery - mówi Jerzy Cywoniuk, prezes spółdzielni Słoneczny Stok. - To dobre rozwiązanie i niewygórowana cena. Zwłaszcza że mamy już 94 mieszkańców, na których ciążą wyroki eksmisyjne i dług na łączną kwotę 4 mln zł.

Do kontenerów nie będą mogły trafiać osoby niepełnosprawne, dzieci i kobiety w ciąży. A przydział lokum zastępczego w kontenerze będzie się odbywał podobnie, jak do tej pory.

- Zarząd Mienia Komunalnego dawał nam listę mieszkań, a my typowaliśmy dłużników. Jeśli chodzi o kontenery, to może być tak, że nie będą tam zamieszkiwać rodziny. Zgrupujemy tam samotnych, najbardziej uciążliwych lokatorów, którzy na przykład dewastowali mieszkania. Naszym zadaniem jest tylko zapewnienie lokalu na minimum trzy miesiące, potem nikt nie broni tym ludziom, by znaleźli inne mieszkanie - mówi prezes Słonecznego Stoku.

- Faktycznie to tylko budownictwo tymczasowe, więc przewidujemy, że będzie odbywała się tam rotacja mieszkańców. W tym przypadku nie potrzebujemy pozwoleń na budowę i wszystko może być gotowe jeszcze pod koniec roku. Wystarczy, byśmy uzbroili działkę i ogłosili przetargi na dostawę kontenerów - tłumaczy wiceprezydent Wierzbicki.

dodany 2008-05-29 13:08 przez MsRen

źródło: gazeta.pl

Komentarze:

Nie ma żadnych komentarzy.